— Historia i legendy —
Legendy i podania Zamku Świny
Biwoj, który gołymi rękoma powalił odyńca. Kasztelanka, która srebrnym kluczykiem otworzyła zaczarowaną komnatę. Puchar stopiony piorunem, turniej na wiadra wina i podziemny tunel do Bolkowa. Te opowieści krążą po murach od stuleci — posłuchajcie.
Legenda fundacyjna
Biwoj i dzik-olbrzym
Ukryta komnata
Srebrny kluczyk Agnieszki
Najdłużej żyjący
Burgmann (ok. 110 lat)
Tajemnica
Tunel Świny–Bolków (4 km)
Legenda fundacyjna
O rycerzu Biwoju — skąd „Świnia Głowa" w herbie
Chodził kiedyś po Dolnym Śląsku czeski woj Biwoj i miejsca sobie znaleźć nie mógł. W Wilkowie koło Złotoryi zobaczył piękną Kaśkę, córkę rycerza Wilka — a ta powiedziała mu wprost: za mąż nie wyjdzie, póki pas rycerski i srebrne ostrogi przed nią nie położy.
Okazja przyszła sama. Nad Nysą Szaloną Biwoj natrafił na ślady dzika-olbrzyma — „nie zwyczajny to zwierz, ale chyba król nad wszystkimi dzikami na świecie", mówili ludzie, żegnając się krzyżem. Woj dopadł odyńca na bagnistej łące, zranił go oszczepem, a gdy rozjuszony zwierz ruszył na niego — chwycił go za uszy, zarzucił sobie na plecy i całą noc, przy księżycu, niósł żywego dzika aż pod bramę książęcego zamku w Jaworze. Tam cisnął go na dziedziniec przed schodami — a stopą przycisnął do ziemi.
Książę Bolko pasował Biwoja na rycerza, nadał mu za herb głowę dzika i pozwolił, by w miejscu, gdzie zranił zwierza, wystawił sobie kasztel. Zamkowi z woli książęcej nadano nazwę Świny, a piękna Kaśka została jego panią. Kamienna wersja herbu z dziczą głową do dziś patrzy na przybywających z portalu bramnego — sprawdźcie sami, wchodząc na dziedziniec.
Całą noc, przy księżycu, niósł Biwoj żywego dzika na plecach aż pod bramę zamku w Jaworze — a rano położył go u stóp księcia.
Srebrny kluczyk
O pięknej kasztelance Agnieszce
Jaksa, kasztelan na Świnach, miał córkę Agnieszkę tak urodziwą, że piękniejszej na całym Śląsku nie było. Ale żaden z rycerzy, którzy zjeżdżali na zamek prosić o jej rękę, nie przypadł jej do serca. Wtedy ojciec wyjął z kieszeni srebrny kluczyk.
— Dziś sobota. O północy, w komnacie na szczycie wieży, cuda wielkie dziać się będą. Wejdź tam, rozejrzyj się, a potem powiedz mi, kogo wybrałaś…
Agnieszka nie ulękła się nocy. Za maleńkimi żelaznymi drzwiami znalazła okrągłą komnatę, której ściany jarzyły się, jakby utkane ze srebrnych rybich łusek, a ze ścian patrzyły na nią portrety młodych rycerzy w złotych ramach — i lekko się poruszały, jakby chciały coś powiedzieć. Jeden obraz był zakryty. Gdy odsłoniła płótno, ujrzała rycerza opasanego złotym pasem — najpiękniejszego ze wszystkich, lecz bladego, jakby wyszedł z grobu. „Chcę tego i żadnego innego" — szepnęła. Wtedy obrazy znikły, a głos z ciemności odparł: przyjedzie tu z łowami księcia Bolka. To Piotr z Herbutów — rycerz z rodu odwiecznych wrogów jej rodu.
Kilka dni później puszcza zadrżała od gwaru wielkich łowów. Koń Piotra runął na przeszkodzie, a rycerz — dokładnie taki, jak na obrazie, blady i nieprzytomny — ocknął się z głową na kolanach dziewczyny w męskim stroju, która otarła mu krew z twarzy i podała bukłak. Na zamku w Świnach kasztelan Jaksa ogłosił przy księciu: dwa rody zwaśnione od wieków dziś pogodzone będą przez tę parę młodych. Do tygodnia wyprawiono huczne zrękowiny, a z grodowej świątyni popłynął głos dzwonu, pokój głoszący.
Która komnata w wieży kryła zaczarowane obrazy — tego dziś nikt już nie wie. Ale wchodząc krętymi schodami donżonu, warto nasłuchiwać.
110 lat życia
Człowiek, który żył sto dziesięć lat
Burgmann von Schweinichen — syn Günzela — ur. około 1456, zm. w Świnach w 1566. Dożył ok. 110 lat. I to nie tylko legenda — datę potwierdza inskrypcja na jego nagrobku.
Lokalna tradycja zapamiętała Burgmana jako „znanego ze swojej miłości do trunków". Ludowy przekaz wiąże jego długowieczność z biesiadami przy zamkowym kominku — przy lokalnym winie i dziczyźnie. Jak mówią przekazy, w wieku 110 lat Burgmann był w tak dobrej formie, że brał jeszcze udział w polowaniu — na którym się przeziębił i z tego powodu zmarł.
Gdzie zobaczyć: Kościół św. Mikołaja na podzamczu, prezbiterium — całopostaciowy nagrobek Burgmana przy ścianie północnej, obok nagrobka żony Margarety von Borschnitz (zm. 1555). Wykonany za życia, dlatego nie ma wykutej dziennej daty zgonu.
Zobacz Kościół św. MikołajaStopiony kielich
O srebrnym pucharze rycerza Konrada
Ród Świnków słynął na całym Dolnym Śląsku z biesiad — mówiono, że ilekroć pachołcy znajdowali we Wrocławiu jakiegoś pijanicę na ulicy, zawsze odnosili go do domu Świnków i rzadko się mylili. Stąd wzięło się przysłowie „spił się jak Świnka", z czasem zmienione na „spił się jak świnia". A największym biesiadnikiem XVI wieku był podobno rycerz Konrad Świnka.
Którejś nocy, gdy Konrad ucztował z kompanami, nad zamkiem rozpętała się straszliwa burza. Grzmoty przerywały ulewę, błyskawice rozjaśniały komnatę biesiadną — ale pan Konrad burzę lekceważył i wyśmiewał lękliwych współbiesiadników. Zakonnikowi, który wbiegł do komnaty i zaproponował zebranym nabożne praktyki, kazał wynieść się do wszystkich diabłów.
— Cóż mi przyjdzie z tego, że będę pacierze klepał, zamiast wino pić? Jeżeli ma mnie czort porwać, niech uczyni to w chwili, gdy będę wesoły!
Ledwie wypowiedział te słowa i uniósł ku górze srebrny kielich pełen wina, wszyscy usłyszeli głośny huk. Piorun uderzył prosto w rękę rycerza. Kielich stopił się od uderzenia, a płynny metal tak oblał Konradowi dłoń, że nie sposób było wyjąć go z martwej ręki. Pochowano więc rycerza Świnkę w grobie ze stopionym srebrnym kielichem w dłoni — by i po śmierci nie musiał się z nim rozstawać.
„Jeżeli ma mnie czort porwać, niech uczyni to w chwili, gdy będę wesoły!" — zawołał Konrad, unosząc kielich. Wtedy uderzył piorun.
Wiadro wina i tysiąc talarów
O pijackim turnieju pana Jerzego Świnki
Pan Jerzy Świnka, syn Adama, znany był z tego, że w piciu wina nikt na Dolnym Śląsku dorównać mu nie potrafił. Opowiadano, że flaszkę wina szybciej potrafił wypić, niż kapelan jego zdążył odmówić „Zdrowaśkę".
Którejś uczty chwalił się swymi sukcesami przed szlachcicem, który przyjechał z Polski sześciokonną karetą. Słowo do słowa — i stanął turniej pijacki: tysiąc talarów w złocie przeciw karecie z woźnicą. Wniesiono skrzynię starego węgierskiego wina — dwadzieścia pięć omszałych flasz. Gość wypił pierwszych sześć jednym tchem, potem następnych czternaście z krótkimi odpoczynkami. Wtedy pan Jerzy kazał przytoczyć beczkę reńskiego wina i przynieść drewniane wiadro, jakiego używano do pojenia koni. Napełnione po brzegi ujął w dłonie, uniósł, przechylił — i w minutę opróżnił. Kazał napełnić powtórnie i z uśmiechem podał współzawodnikowi.
Nieznajomy szlachcic skłonił się głęboko panu Jerzemu i zataczając się, pieszo podążył ku bramie. Pan ze Świn odprowadził go z pełnym wiadrem, namawiając jeszcze na pożegnalnego „strzemiennego", a gdy ten się wzbraniał — wychylił trzecie wiadro sam i krzyknął za odchodzącym: „To za wasze zdrowie, waszmość!"
Na budynku stajennym dawnego majątku Świnków w Moczydlnicy Dolnej do dziś podobno zobaczyć można kamienną płaskorzeźbę: bogaty pan idący pieszo od sześciokonnej karety, a obok mężczyzna niosący wiadro.
Cztery kilometry pod ziemią
O rycerzu Śwince, pięknej Czetryczównie i tunelu do Bolkowa
Stara opowieść mówi, że Zamek Świny i zamek w Bolkowie łączyło kiedyś podziemne przejście pod rzeką Nysą — od jednego zamku do drugiego. Z czasem kazano je zamurować. Ale raz jeszcze się przydało.
W 1345 roku Czesi niespodziewanie napadli na Bolków. Kasztelan Jerzy Czetrycz dzielnie walczył na murach i słał ku Świnom sygnały ogniem, wzywając pomocy — lecz dumny pan Henryk Świnka z pomocą mu nie pospieszył. Rozgniewany Czetrycz, odparłszy Czechów, przejechał w złości ziemie Świnków, tratując ich zasiewy. Wściekł się dostojny pan Henryk i postanowił użyć podstępu: sam miał zaatakować Czetrycza od bramy, a jego syn Jan — z drużyną przejść zamurowanym podziemnym korytarzem i uderzyć od tyłu.
Z mieczami w prawych dłoniach i pochodniami w lewych ruszyła drużyna Jana Świnki nieużywanym od lat podziemiem. Nagle w ciemności rozległ się cichy szloch. „Chyba duch jakiś po tym podziemiu się błąka…" — szeptali drużynnicy. Za żelaznymi drzwiami w ścianie Jan znalazł podziemną komnatę bez okna, a w niej — zapłakaną dziewczynę o długich jasnych włosach. Była to Adelajda, córka Jerzego Czetrycza, którą ojciec ukrył pod ziemią przed zalotami starego księcia Henryka. Nim Jan zdążył cokolwiek odpowiedzieć, poczuł na karku zimne ostrze miecza jej ojca.
Zamiast walki był ślub. „Ja miecza na was nie uniosę, jeno o rękę waszej córki prosić pokornie się ośmielam" — rzekł Jan. Rycerz Czetrycz z udaną złością cisnął miecz na ziemię: „Przynajmniej spory i waśnie ustaną, gdy przed ołtarzem staniecie!" I tak podziemny korytarz, który miał posłużyć wojnie, pogodził dwa zwaśnione rody.
Czy tunel istniał naprawdę? We wrześniu 2023 roku archeolodzy odkryli pod zamkiem średnim kompletnie zachowaną piwnicę, do której nikt nie wchodził od dwustu lat. Tunelu do Bolkowa w niej nie było. Jeszcze. → Odkrycia archeologiczne
Duch Gór i zbój z Płoniny
O pokonaniu Czyryna
W czasach wojen husyckich zamek w niedalekiej Płoninie kupił rycerz, którego Czyryną zwano. Wkrótce zasłynął na całym Śląsku jako rycerz-rozbójnik: wypadał z murów zamczyska ze swą drużyną, rabował karawany kupieckie i siał trwogę po okolicy — a konia miał dzikiego, co wyuczony przezeń pastwił się nad ludźmi. „Chyba mu diabeł pomaga" — szeptali przestraszeni ludzie.
Panem na Świnach był wtedy Gunczel z rodu Świnków, zaprawiony w bojach obrońca okolicy. Pewnego dnia pod murami zamku spotkał dziwnego starca o zmierzwionej brodzie, przybysza z Gór Olbrzymich. Gdy szli razem ku bramie, postać starca zaczęła rosnąć, aż stała się ogromna i rozpłynęła się w obłokach, skąd popłynął głos: „Jesteś szlachetnym i prawym rycerzem, a twoim przeznaczeniem jest pokonać Czyryna… Ciebie wybrałem, byś ciemiężyciela Ziemi Śląskiej pokonał". Tak Duch Gór — opiekuńczy duch Śląska — wskazał tego, który miał ukrócić zbójeckie rządy.
Przed świtem wyjechał ze Świn oddział ponad stu konnych i dwustu pieszych, w tym kilku trębaczy. Zamku w Płoninie strzegły armaty i muszkiety, ale gdy Gunczel rozpoczął szturm, na pomoc przybyły oddziały piechoty miejskiej z Bolkowa i Świdnicy. Padły wrota, trębacze zagrali swą bojową muzykę, a zbójecka załoga rzuciła się do ucieczki. Czyryna powieszono na bramie, jego szalonego rumaka zastrzelono, a samo zamczysko puszczono z dymem, by ślad po nim nie pozostał.
Z okien i tarasu Zamku Świny do dziś widać wzgórza, za którymi leżała warownia zbója — a ruiny zamku Niesytno w Płoninie wciąż można odwiedzić na szlaku czterech zamków gminy Bolków.
Ziarnko prawdy
Gdzie legenda spotyka się z historią
W legendzie o Czyrynie kryje się echo prawdziwych wydarzeń. Według tradycji rodowej, spisanej w rękopisie Schweinichenschen Familienmanuscript, Günzel VI ze Świn rzeczywiście zwalczał raubritterów — rycerzy-rozbójników. W 1455 roku, będąc w stanie wojny z właścicielem Płoniny, wtargnął na jego zamek, uśmiercił pana zamkowego i wywiózł cenne łupy.
Nagrobek Günzela VI — zmarłego w Świnach 18 października 1503 roku — do dziś stoi we wnęce wschodniej kościoła św. Mikołaja na podzamczu. Warto stanąć z nim twarzą w twarz i samemu ocenić, czy wygląda na pogromcę zbójów. → Poznaj ród Świnków
Współczesne legendy
Gazeta Wrocławska i ekipa YouTube
W październiku 2024 r. Gazeta Wrocławska opublikowała artykuł o wizycie w Zamku Świny ekipy YouTube specjalizującej się w badaniach nad nawiedzonymi miejscami. Z relacji:
„W trakcie swojej wizyty ekipa doświadczyła kilku tajemniczych momentów, które mogą świadczyć o obecności czegoś… niesamowitego!"
Literatura inspirowana zamkiem
„Zaginiona biblioteka. Sekret różokrzyża"
Ewa Sozoniuk — zwyciężczyni konkursu literackiego organizowanego przez Zamki Świny + Niesytno + Oficynę Wydawniczą ATUT — napisała powieść inspirowaną Zamkiem Świny: „Zaginiona biblioteka. Sekret różokrzyża".
Fabuła: pięcioro licealistów na obozie LARP u ruin zamku Świny. Pod pozorem gry kryje się rozgrywka o większą stawkę.
Premiera na zamku
Niedziela 22 czerwca 2025, godz. 14:00 — autorska premiera książki w murach Zamku Świny.
Wydawca: Oficyna Wydawnicza ATUT. Dystrybucja: Bonito.pl, Świat Książki, TaniaKsiazka.pl, ksiazka.uk, kasa biletowa na zamku Świny.
Konkurs literacki 2023–2024
- Termin składania prac: 15 września 2023
- Liczba zgłoszeń: 24 prace
- Werdykt: 15 stycznia 2024
- Gala wręczenia nagród: 24 lutego 2024
- Jury: prof. Wojciech Browarny (przewodniczący), Anna Brzezińska (powieściopisarka), prof. Romuald M. Łuczyński (historyk zamków DŚ), prof. Ryszard Waksmund (folklorysta), Witold Podedworny (Oficyna ATUT), Zarząd Zamków Świny i Niesytno
- Wyróżnienie: Jolanta Spis-Starońska — „Skok do przeszłości, czyli rycerze czy rabusie"
FAQ
Najczęściej zadawane pytania o legendy
Skąd wzięła się nazwa „Świny"?
Z czeskiej formy Zvini (Kosmas 1108). W bullach papieskich pojawiała się jako Zpini/Zuini (1155, 1245). W czasach nowożytnych zgermanizowana do Schweinhaus („dom świń"). Forma polska Świny — po 1945.
Czy historia o Biwoju i Libuszy jest prawdziwa?
To legenda fundacyjna, oparta na czeskim micie z Kroniki Kosmasa (XII w.). Nie ma potwierdzenia historycznego — ale herb „Świnia Głowa" rzeczywiście funkcjonował, a ród von Schweinichen wziął nazwisko od miejsca (predykat de Swyn, pierwszy: Johann de Swyn w 1272 r.).
Czy Burgmann naprawdę dożył 110 lat?
Tak — i to nie tylko legenda. Ur. ok. 1456, zm. 1566 w Świnach. Inskrypcja nagrobna potwierdza datę zgonu. Nagrobek do dziś znajduje się w kościele św. Mikołaja, w prezbiterium przy ścianie północnej.
Czy istnieje tunel do Bolkowa?
Tunelu nikt dotąd nie odnalazł — choć podobne opowieści o podziemnych korytarzach krążą też o innych parach śląskich zamków. Ale piwnica, do której nikt nie wchodził od 200 lat, znalazła się pod zamkiem dopiero w 2023 roku. Kto wie, co jeszcze kryje wzgórze zamkowe?
Gdzie można przeczytać pełne wersje legend zamku?
Bartłomiej Sala, Legendy zamków sudeckich, Olszanica 2021, BOSZ — najpełniejszy literacki zbiór legend regionu, w tym o Świnach. Plus opracowanie Olgierda Czernera i Jerzego Rozpędowskiego Bolków i Świny (Ossolineum 1960).
Starsze wersje legend o Świnach zebrano też w książeczce Opowieści o Bolkowie i Świnach (MGOK Bolków, lata 80.) — egzemplarz w archiwum zamku.Czy zamek organizuje wydarzenia związane z legendami?
Tak — premiery książek (Ewa Sozoniuk, czerwiec 2025), wydarzenia rekonstrukcyjne, Noc Świętojańska. Najnowsze informacje: Aktualności.
Powiązane
Ślady legend w historii zamku
Od genealogii rodu po piwnicę odkrytą w 2023 roku — sprawdź, gdzie legenda spotyka się z udokumentowaną przeszłością.
Ród Świnków / von Schweinichen
Henryk, Günzel, Burgmann, Hans Sigismund — genealogia rodu, który dał nazwę zamkowi i jego herbowi.
Poznaj ród → ✦Odkrycia archeologiczne
Piwnica odkryta we wrześniu 2023 — niewchodzona od 200 lat, mury spoinowane gliną. Tunelu jeszcze nie.
Zobacz odkrycia → ✦Historia zamku
Tysiąc lat dziejów — od grodu na wzgórzu po manierystyczną rozbudowę z 1620 roku.
Czytaj historię →Odkryj historię, która powraca
Stań w murach, w których biwakował Biwoj, biesiadował Burgmann i krążą legendy o tunelu do Bolkowa. Tu gdzie historia budzi się do życia.
Zaplanuj wizytę